|
Firma "Rożalski"
istnieje od 1996 roku. W tym czasie wokół zgromadziło się wielu przyjaciół i
współpracowników. Skuteczne porozumiewanie się ludzi jest dla nas
fascynującą przygodą. Spotykamy się od wielu lat na warsztatach i
seminariach, otwartych (dla osób prywatnych) i firmowych. Kibicujemy sobie w
naszych dokonaniach treningowych. Rozmawiamy. Czytamy podobne książki. Cenimy
podobnych ludzi.
Oto efekty (imiona
zmienione):
Grudzień 2010
Po treningu "Coaching": Wróciłam po treningu do domu. Brnąc w śniegu, który sięgał mi powyżej kolan dostałam się do łopaty w garażu i o północy zaczęłam przerzucać śnieg. Był ciężki i mokry. Ale po krótkim czasie zapomniałam, że jestem zmęczona i jest mi zimno. Było coś pięknego w tym machaniu łopatą o północy, kiedy nade mną wirował śnieg pięknie tańcząc w świetle latarń, a wiatr podrywał puch z dachów i delikatnie muskał coraz bardziej gorące policzki. Nawet zapomniałam, że jestem w krótkiej spódnicy i letnich butach sportowych. Było mi dobrze.
I teraz słyszę tych wszystkich kinestetyków, którzy z ręką opartą na brodzie, zmarszczonym czołem i ustami skrzywionymi z niedowierzaniem mówią mi, że jakoś tego mojego szczęścia nie czują. A wzrokowcy, których gałki oczne przez całą opowieść były skierowane w prawy górny róg stwierdzają, że nijak nie widzą i nie mogą wyobrazić sobie czy było mi fajnie czy nie. I wiecie co jest najwspanialsze? Że prawdopodobnie wszyscy mamy rację. A co było fajne przez te ostanie trzy dni? Doznanie tego, że każdy z nas był inny, wyjątkowy i razem stworzyliśmy świetną drużynę. Nieprawdaż?
Agata
Listopad 2010
Po treningu przemawianie: Uwierzcie mi do dziś nie wiem, jaki dowcip powiedziałam. Nie wiem też, kto się z niego śmiał, a kto nie zrozumiał. Tak, więc doświadczyłam tego i owego. Tego co przed i tego co po. I wiecie, co? Byłam tam dla siebie, i dla innych, i Wam polecam.
Dzięki Marek za ujawnienie pomocnego mobilizującego stresu przed przemawianiem.
Dzięki za strukturę w jego trakcie.
Dzięki za metaforę na podsumowanie, tudzież na dobry przemowy początek.
"Każdy chce mieć i każdy tak czy owak ma
Tę krótką chwilę między wejściem swym i wyjściem!
Każdy na jakimś instrumencie gra,
Choć nie każdego oklaskuje się rzęsiście." Pomysł na przemawianie, Wasze przekonanie, indywidualność i naturalność można włożyć w strukturę, która jest kluczem do sukcesu przemawiającego. Klucz jest w Was. Jeśli się odważycie, może Marek Wam go wskaże?
Asia
Wrzesień 2010
Cześć Marku
(...) To był trudny rok a w zasadzie to półtora dla mnie. Praktyk rozpoczął przemianę i proces, który mam wrażenie dobiega końca. Wychodzę z tego obolały i jeszcze ledwo co stoję na nogach. Wszystko Marek, wszystko, całe moje dotychczasowe życie odjechało. Nie zostało z niego nic (...)
Marek, dziękuję Ci za pomoc w odnajdywaniu siebie. Tam głęboko we mnie zawsze miałem świadomość mojej misji, powołania, czy jak to się nazywa. Świadomość tego, że mam stanąć przed ludźmi, mówić do nich i budzić ich z transu. (...)
... dostałem łomot. Za to, że życie buduję na lękach, że nie dam rady przetrwać i idę w tworzenie bezpieczeństwa finansowego. No i spełniły się moje obawy, że nie będę tego bezpieczeństwa miał. Zniknęło dotychczasowe życie i nadzieje z nim związane. Dzisiaj powstaję z dna. Nie opowiadam, że jestem nie do zdarcia. Ale potrafię powiedzieć: jaka piękna katastrofa. Była potrzebna, bo się nie słuchałem. To znaczy słyszałem siebie, ale nie dawałem sobie prawa głosu. No to nie było innego wyjścia, żebym zobaczył jak to jest na dnie. Gdyby nie Ty, program tworzenia bezpieczeństwa materialnego realizowałbym jeszcze długi czas. Kosztem swojej misji. Dzisiaj wiem, że bezpieczeństwo materialne może iść w zgodzie z misją.
Dziękuję Marek, mam nadzieję, że będziesz mnie dalej wspierał. Dobrze jest znać takiego człowieka jak Ty.
Pozdrawiam i dziękuję. Czuję wdzięczność
Przemek
Marzec
2010
(...) Marek
zastanawiał się czy ludzie muszą się tak męczyć i czy jego robota ma sens. Wiec
potwierdzam: MA. Nawet jak ktoś z nas czyli jego uczniów wyjdzie i trzaśnie
drzwiami to ma. Bo to oznacza, że ten ktoś też wiele się nauczył rozumiejąc
gdzie jest granica, której na tym etapie nie chce przekraczać.
Patrząc na mój
przykład, myślę ze jeszcze długo, długo zastanawiałabym się dlaczego ja tak nie
lubię dzieci. Rozmawiałam wczoraj o tym z rodzicami i powiedziałam im ze
zrobiłam bardzo głęboki proces zrozumienia mojej relacji z mamą. Ja tak naprawdę
zaczęłam pomału nad tym pracować w 2007 roku, a dokończyłam we wrześniu 2009 na
"trójce" (Praktyk NLP spotkanie 3). Mam jasność sytuacji, wiem gdzie są moje
ograniczenia. Widzę jaśniej przyczyny ludzkich zachowań. (...)
Uważam ze trzeba
jeździć na treningi. No to tyle. Jak widać napisanie dwóch stron A4 było
pyknięciem, czyli POTRAFIĘ pisać, udaje mi się schudnąć, co się nie udawało
przez lata, potrafię zrobić śniadanie..... jest dobrze! Pozdrawiam Was gorąco i
wierzę, że to moje pisanie odbierzecie jako potwierdzenie że Wasza praca ma sens
wielki i jestem Wam wdzięczna bardzo, że tak to wyszło. W akcie ślubu z całą
pewnością poproszę o wpisanie klauzuli, że małżeństwo może zostać rozwiązane
jeśli któraś ze stron nie przejdzie raz w roku szkolenia z samorozwoju
:).
Agnieszka
Luty
2010
Po treningu
"Coaching", następnego dnia rano zrozumiałam wiele, wiele spraw. Teraz
wnioski:
1.
Należy podejmować
wysiłki aby coś zmienić, jeśli nie czujemy sie dobrze sami z sobą, stwierdzenie
z sekretu "czuj się dobrze" jest miarą tego, jaki na danym etapie osiągnęliśmy
balans w życiu. Jeśli jest nam źle, a otwarcie się przed sobą zastanawiamy
zaczynamy proces zmiany, szukamy jak powinno być wyobrażamy sobie pewne sytuacje
i wówczas pomału, pomału do tego dochodzimy.
2.
Gorzej jeśli w takiej
niewygodzie życiowej jesteśmy i nic z tym nie robimy, jest nam źle, a my mówimy
że jest ok. Wtedy życie ci tak walnie, że możesz się nie podnieść przez moment.
Ale to był jedyny sposób, bo kłamaliśmy sobie wcześniej.
3.
Szukanie pomocy na
treningach, na które jeżdżę, jest tylko i wyłącznie przyspieszeniem pewnych
procesów, które samoczynnie w życiu zadziałyby się, ale może zajęłoby to więcej
czasu. To że wydaje się, że nic się nie zmienia, to nieprawda. Zmienia się. Ale
czasami procesy idą podskórkowo, niezauważalnie, albo jest ich kilka na raz. Ze
zmianami w życiu jest tak, że nie wiesz co tak właściwie będzie zmieniane, jaka
potrzeba jest niezaspokojona i będzie zaspakajana. Mój wniosek jest taki, że nie
wolno sie poddać i trzeba zaufać sobie, intuicji – ona mi powiedziała:
"wytrwaj". Słuchać siebie. Wewnętrzne "wiedzenie" jest potężne.
4.
Nikt niczego nam nie
robi. Mamy wpływ tylko na swoje życie i to jak my się czujemy. Należy zaufać
innym, że sobie poradzą sami, bo znowu tylko oni mają wpływ na swoje życie.
Jeśli my czujemy sie źle i pozwalamy aby inni nas "rozjeżdżali", to tylko sami
sobie to robimy bo nie stawiamy granic.
5.
Trening z grupą daje
dużą wymianę różnych doświadczeń, pracując z innymi odkrywasz pewne sprawy u
siebie, bo masz lustro w innych. Dlatego łatwiej jest się uczesać i ładnie
wyglądać stojąc przed lustrem.
6.
Moje porównanie do
Guliwera wczoraj uważam za bardzo trafne. Położyć się, bać, pozwolić
poprzyszywać do ziemi. I te linki strachów, lęków tak trzymają człowieka. I nie
ma sił, aby sie wyrwać. Pada deszcz – a on leży, jest zimno – wytrzymuje.
Podchodzą ludzie - oblewają wodą, też wytrzymuje, bo to tylko woda. I tak sie
zastanawiam co muszą inni zrobić, aby ten Guliwer znalazł w sobie siły które ma,
bo to duży i silny facet, aby uwolnił się z tych linek wstał i poszedł. Ile
jeszcze ten Guliwer wytrzyma...?
Małgosia
Listopad
2009
Jakoś sobie radzę. Jak
wiesz założyłem firmę i walczę z kolejnym grafikiem by wykonał kolejną cześć
projektu. Na co dzień dużo pracuję, stąd jestem nierzadko zmęczony. A robię to
po to by zrealizować marzenia. Jednak nie jest prosto. NLP pomaga mi w tym,
wówczas kiedy coś nie pójdzie dobrze i brak dobrego samopoczucia psuje
efektywność. Ważne jest to, iż
walczę (fajnie by było napisać iż jest coraz bardziej z górki ale daleko do tego
:)) i faktycznie powoli pniemy się w górę. Chciałbym szybciej i ku temu
zmierzam największy problem, to
dyscyplina, by regularnie codziennie robić krok i więcej do
celu. Wciąż pamiętam o
swojej misji, wciąż się z tym zgadzam, iż to jest ok. Misja pomyślnie
przechodzi test. Może Marek zorganizujesz spotkanie (odpłatne lub nie) na
konkrety temat, w celu wymiany doświadczeń i zmobilizowania ludzi, by nie
zapominali o używaniu technik NLP.
Tomek
Wrzesień
2009
Piszę ten list, aby
podziękować za całego "Praktyka" w całości i za każdą część z osobna. Gdyby ktoś
wcześniej powiedział, że spotka mnie taka wspaniała przygoda - przygoda życia -
zwyczajnie nie uwierzyłabym. Piszę, aby powiedzieć, że jestem bardzo wdzięczna,
pełna podziwu co do umiejętności, wrażliwości i niezwykłej mądrości. Żeby tak
pracować trzeba to lubić,
trzeba zaangażowania na maksa, trzeba też odwagi. Mówię ludziom, na jakim
szkoleniu byłam i bardzo możliwe, że ode mnie zgłoszą się dwie osoby. Moja
reklama brzmi: znajdziecie sie w dobrych rękach, bo facet, który to prowadzi dba
bardzo o to, aby nie krzywdzić ludzi i daje energię, która pozwala myśleć tak,
jakby się miało całkowicie odświeżony mózg - oczywiście ja mam być
potwierdzeniem moich słów...i jestem. Czuję się znacznie młodziej - inaczej się
poruszam, mówię, myślę, kontaktuję z ludźmi (utrzymuję sporo kontaktów z naszą
ekipą). Inne szkolenia mi nie smakują (i to jest ta wada po naszych
spotkaniach).
Lidka
Luty
2009
Chcę też bardzo
podziękować za dziwne z początku, chociaż bardzo fajne przeżycia i doświadczenia
związane z Praktykiem. Jest u mnie w pracy jeden osobnik, który uważa to całe
NLP, za jakąś bzdurę kompletnie nic nie dającą. Swoją drogą ciekawe jak to się
stało, że w zeszłym roku zrobiłem obrót o 30% wyższy niż w roku 2007, hmm...
Ciekawe dlaczego odpalając kotwicę śmiechu, nagle gęba mi się cieszy od ucha do
ucha, chociaż nastrój mam do bani. I zupełnie nie wiem dlaczego jadę w Niedzielę
na szkolenie do Pragi, na które nikt mnie wcześniej nie zaprosił i o nim nie
powiedział. Można by jeszcze wiele wymieniać. Jak spojrzałem sobie ostatnio na
listę moich 15 najskrytszych marzeń, którą robiłem na Synergii 01.02.2008, to
okazało się, że zostały mi jeszcze 3 rzeczy do spełnienia, z czego jedną
zrealizuję w wakacje. Tak czy inaczej bardzo dziękuję, że miałem przyjemność
uczestniczyć w całym praktyku. Szczególnie za Synergię, bo to ona dała mi
największego kopa, chociaż Hipnoza też dała mi nieźle popalić. Nigdy bym się nie
spodziewał takich reakcji po sobie.
Pozdrawiam,
Zbyszek
(Tatuś)
Lata
2004-2007
Kilkusetosobowa załoga
"Emalii-Olkusz" ustawicznie zwiększała swą produkcję bazując na naszym
rozumowaniu. Polepszyła się komunikacja między ludźmi. Wzrosło rozumienie
mechanizmów wpływu. Wydaje się, że wzrosły także umiejętności wpływania na
emocje swoje i innych (z automotywacją włącznie). W związku z tym podwyższyły
się wyniki finansowe.
Marek
Rożalski
Przełom roku 2001/2002
Przeprowadziliśmy
trening dla 1000 przedstawicieli Handlobanku wchodzącego właśnie w struktury
Citibanku.
Marek
Rożalski
Październik 1999
Dostaliśmy propozycję
przeszkolenia 3000 agentów Otwartego Funduszu Emerytalnego "Bankowy". Bank
Handlowy i PKO BP, które współtworzyły fundusz, szkoliły wtedy ponad 13 000
agentów. Przez 3 miesiące nowatorski program aktywnej sprzedaży realizowało
dwudziestu trenerów. Efekty, naszej pracy, które prześledziliśmy dzięki
udostępnionym po roku danym, wykazały, że 50% wpływów całego Funduszu przynieśli
nasi kursanci. Warto podkreślić, że stanowili oni mniej niż 25% wszystkich
sprzedawców.
Marek
Rożalski
|