Jestem w firmie

Kończy się zarządzanie ludźmi oparte na wydawaniu poleceń i sprawowaniu kontroli. Wciąż jeszcze wymaga się od liderów, aby dobrze administrowali, tymi zasobami, które zastali. Ale już coraz częściej mówi się o „luźnym” przywództwie, kreatywnym, wciąż otwartym na zmiany, budującym zespół rotujących talentów.

Takie przywództwo ma szansę zaistnienia w nadchodzącej erze niepewności i nieprzewidywalności biznesu. Dla motywacji oznacza to poszukiwanie nowych dróg, jej pobudzania, zwiększania i utrzymywania. Wciąż powszechne wymuszenia i operowanie „kijem” oraz „marchewką” muszą ustąpić kreowaniu przez przełożonych sytuacji automotywacji u podwładnych. Bo ludziom nie można „zrobić motywacji” – mogą ją sobie „zrobić” jedynie sami.

Zarządzanie zasobami ludzkimi jest pełne konfliktów, tych pomiędzy członkami zespołu oraz między szefem a podwładnym. Lider bez umiejętności ich rozwiązywania, odpowiedniego „kanalizowania”, wyciągania z nich zalet i wartości dodanej, traci autorytet i porozumienie w zespole. Dlatego winien ćwiczyć umiejętności dopasowania, słuchania i wspierania.

Lider powinien ćwiczyć z zespołem. Jest przecież członkiem tej grupy. Szefowie czasem obawiają się ćwiczyć razem. Sądzą, że utracą autorytet. Myślą, że będą blokowali kreatywność swoich podopiecznych. Nic bardziej mylnego. To przecież jedna z niewielu szans budowania synergii, która jest podstawą rozwoju biznesu.